Wiadomosc spadla na mnie troche niespodziewanie. Nie wiedzialam, jak mam sie czuc. Co myslec? Nie sadzilam, ze tak szybko sie to stanie... Ale od poczatku.
Dzisiaj udalo mi sie porozmawiac z M. Tzn on odezwal sie do mnie, kiedy wlasnie siedzialam na gg i tlumaczylam Bastkowi co i jak z takim polskim komunikatorem (chce zaczac z niego korzystac, zeby ze mna rozmawiac, jak wroce do polski... tak jakby skype nie istnial, hehe). W kazdym razie na poczatku rozlaczylam okno i nie chcialam odpisywac na jego wiadomosc. Poniewaz poczulam na sobie zaciekawione spojrzenie moich kochanych meskich oczu, a nie chcialam sie tlumaczyc, na kolejna wiadomosc odpisalam. Rozmowa nie byla dluga ani zbyt rozwinieta... A szczegolnie do momentu, kiedy M. powiedzial, ze kogos ma. Jakby mnie ktos zdzielil po twarzy. Nagle przebudzenie. Bylam zla. Ba, wsciekla! Dopiero przy kolejnych przeklenstwie uzmyslowilam sobie, ze obok mnie siedzi moj facet i nie wie co ze soba zrobic. Uspokoilo mnie to, ze wiedzialam, ze po polsku on nic nie rozumie, ale kiedy spojrzalam w jego oczy poczulam jakby mnie przejrzal na wylot.
'What's going on?'
Wlasnie... What's going on Aska?! Przeciez ten gnojek jest calkowita przeszloscia, a tak brzydko reagujesz na jego nowy zwiazek? Co Cie to obchodzi?...
Bo on kiedys byl moj, a teraz inna trzyma na nim swoje lapska... I niewazne jest to, ze juz go nie kocham, ze jestem z Bastkiem. To nie ma znaczenia, kiedy zaczynam myslec wspomnieniami.
B. patrzyl na mnie niepewnie, wypytal, w koncu wyszedl z mieszkania trzaskajac drzwiami. Wrocil chyba po 2 godzinach. Klocilismy sie zazarcie. Wygarnelismy sobie to, co nie mialo tak naprawde znaczenia. Kiedy skonczylo nam sie zrodelko bzdur i idiotycznych zarzutow, wyladowalismy w lozku. Zapomnialam wtedy o M, jego dziewczynie, o tym co bylo miedzy nami.. Liczyl sie tylko ten, dziki z natury, facet obok mnie.
Kiedy pozniej lezelismy, on ogladal telewizje, a ja czytalam ksiazke, w pewnym momencie poczulam jego dlon na szyi. Dotykal jej delikatnie...
'Widzisz, na calym swiecie tylko jedna osoba moze dotknac tej szyi i to jest ja.'
Bo musicie wiedziec, ze nikt nie moze dotykac tej czesci mojego ciala. Zawsze reaguje na to agresywnie, jakbym sie bala, ze ktos mi zrobi krzywde, zacisnie dlon. On moze mnie dotykac tam w kazdy sposob, a mi to sprawia przyjemnosc.
'Tak, to przeznaczenie' Powiedzialam ze smiechem i pozwolilam sie nadal po tej szyi masowac :o)
Kryzys minal? Nie wiem, ale dzisiaj sie usmiecham :)
Lezymy sobie pod kocykiem, przytuleni i sluchamy muzyki. Zero rozmow. Jedynie wzajemna bliskosc. Muzyka sprawila, ze mialam ochote wyznac mu wszystko, co mi lezy na sercu i co mam w glowie. Wtedy sie odezwal...
'Jak to bedzie bez Ciebie tutaj?'
Wymieklam.
Jak to bedzie bez Niego przy mnie?
Przytulilam sie mocno i uslyszalam ciche 'I miss you'...
Bede plakac. Bardzo plakac.